HomeGalerieRelacjeRoznosci
2010.12.30
Poniżej kilka zdjęć z ośnieżonej Pragi. Pomimo zimy ulice wypełnione przemarzniętymi turystami. Każdy z kubkiem grzańca w drżących dłoniach i miną wyrażającą jedno-co za kretyński pomysł żeby tu przyjechać w grudniu! Nie jest tak źle. Przynajmniej przez most Karola można przejść swobodnie (latem taki tłok, że nie zawsze się to udaje). Jedno jest pewne w Pradze, bez względu na porę roku, obsługa w restauracjach ledwie klientów toleruje.

2010.12.27
Pierwsze, po 25 latach święta w Polsce, z rodziną w Szklarskiej Porębie. Piękne miejsce, cudowna zima, doskonałe towarzystwo i przepyszne jedzenie. Święta były jednak totalnie na sportowo. Próbowaliśmy snowboardu (z opłakanymi skutkami, jak nietrudno było przewidzieć), byliśmy na biegówkach, a nawet udało mi się zrobić ekstremalny pogodowo (mróz i huraganowy wiatr) hajk na Szrenicę. Nie obyło się też (no surprise) bez podnoszenia ciężarów (szklanych). Wszystko dla zdrowia.

2010.12.15
Dublin przyjął nas śnieżycą i mrozem (i strajkami). Na szczęście (chyba, że ktoś ambitny jak Leopold Bloom) spora ilośc barów pomaga kaprawą pogodę spokojnie przeczekać. Zdaje się, że nawet najsroższa zima w Irlandii trwa... zaledwie kilka dni. Miasto interesujące. Ciekawa architektura i niezłe galerie sztuki. Guinness i James Joyce. No i oczywiście te bary z irlandzką muzyką ludową. Poniżej kilka fot.


2010.11.01
Dla zmiany krajobrazu wybraliśmy się na parę dni do Zakopanego. W Tatrach zima na całego (wcześnie coś), a Krupówki trochę bardziej kolorowe i "światowe" (przede wszystkim ceny!!!) niż 25 lat temu, kiedy byłem tam ostatni raz. Spotkaliśmy się z przyjaciółmi z Kanady, którzy "wpadli" tu na chwilę przed wyjazdem do Włoch, Grecji i innych podobnie atrakcyjnych miejsc. Było wiele "fun'u", gorzałki i o wiele za tłustego jedzenia. Poniżej kilka fot.


2010.10.20
Południowo-wschodnia Wielkopolska, gdzie "zatrzymaliśmy" się na dłużej, oferuje sporo interesujących atrakcji turystycznych. Zwłaszcza dla miłośników historii i architektury. Stolicą tego regionu jest malowniczy Kalisz, podobno najstarsze miasto w Polsce
z 1850-cioma latami historii (aż ciężko w to uwieżyć). Jedyny minus tych okolic - płasko tu!

2010.09.28
Spędziliśmy tydzień w moich rodzinnych stronach - Karkonoszach (co prawda urodziłem się i wychowałem w Rudawach Janowickich, ale to o rzut czapką). Pogoda byla niestety nieciekawa, zwłaszcza w górnych partiach tych niewielkich, ale totalnie nieobliczalnych pogodowo "górkach". We mgłe i deszczu wyszliśmy nawet na Śnieżkę, gdzie było trochę wspomnień i łezka się w oku człowiekowi zakręciła. Śnieżka to była moja pierwsza "wielka" góra, którą wraz z ojcem zdobyłem w wieku bodajże 6 lat. Pamiętam, że bardzo mnie zafascynowały słupki graniczne, których pilnie strzegli dzielni WOPiści (gdzież się oni podziali?). Podejrzewam, że dzięki temu wypadowi góry i przekraczanie granic stały się moimi życiowymi pasjami.

2010.07.25
Europa! Europa! Europa!

2010.06.29
Wiosna w Rockies! Sezon hajkowy ograniczony niestety (spora ilość śniegu) do "wiosennych klasyków". Najbardziej interesujące wejścia, które zrobiłem to: Rimwall Summit (2680 m npm-różnica wysokości 1020 m) niedaleko Canmore i Mount Cory (2802 m npm-różnica wysokości 1370 m) w rejonie Banff. Próbowałem również (wraz z Piotrem Smolikiem) ski-tourowej pętli lodowcami French, Haig i Robertson w Kananaskis, ale ze względu na głęboki i namokły śnieg daliśmy sobie spokój już na pierwszym z nich.

2010.05.25
Park Narodowy Arches niedaleko słynnego Moab jest, według mnie najciekawszym parkiem stanu Utah. Fantastyczne i kolorowe formacje piaskowcowe to fotograficzny raj na ziemi. Park oferuje sporo interesujących szlaków turystycznych, a wspinanie dozwolone jest na nienazwanych formacjach. Spektakularnie położony kamping jest dostępny, niestety tylko w ramach rezerwacji i "zabookowany" na miesiące do przodu.

2010.05.24
Stan Utah to nie tylko poligamiczni mormoni (nieoficjalnie, gdyż kościół, w roku 1890 zabronił wielożeństwa) ale również fotogeniczne pejzaże, oszałamiające przestrzenie i piaskowcowe "cuda" natury. Stan, a przede wszystkim rejon Moab to mekka wszelakiej maści "outdoorowców" i amatorów przygód. Szkoda tylko, że zgodnie ze stanowym prawem zawartość alkoholu w piwie nie może przekraczać 3 procentów (totalny mocz!).

2010.05.22
Symbol Arizony to "największa dziura w ziemi" - Grand Canyon. Rzeczywiście szczęka opada i onieśmiela moc "matki" natury, która była wstanie coś takiego wymajstrować.
Jeśli ktoś ma w planie tu zajrzeć to odradzam lato, ze względu na temperatury i tłumy ludzi.

2010.04.04
Wiosna w Cabo na całego, to znaczy upały stają się nie do wytrzymania. Dzisiaj zaczynamy naszą powolną, z przystankami w interesujących miejscach wędrówkę na północ.

2010.02.10
W pełnej galerii sztuki i znanej z zamieszkałej tam cyganerii artystycznej mieścinie Todos Santos, niedaleko Cabo San Lucas, odbył się doroczny Festiwal Artystyczny. Z pośród wielu imprez (festiwal trwa tydzień) interesujący był jarmark meksykańskiej sztuki ludowej. Przy okazji pobytu w Todos Santos odwiedziliśmy "słynny" z utworu Eagles (jak legenda głosi, w rzeczywistości Henley nigdy tu nie był) i przepięknie przez nowego właściciela odrestaurowany, Hotel California. Poniżej niewielka dawka "Kolorów Meksyku".

2010.02.07
Plaża też się może człowiekowi znudzić (wiem, wiem, trudno w to uwierzyć). Dla zmiany otoczenia wybrałem się na krótką wizytę do Mexico City i okolic. Głównym celem wyjazdu miało być wejście na największy pagór meksykański - El Pico de Orizaba (5610 m n.p.m.). Parę słów z tego jak poszło umieściłem tutaj, a poniżej kilka fot z egzotycznej i fascynującej stolicy Mexico.
2010.01.01
Wszystkiego najlepszego w roku 2010!!!
HomeKontaktKsiazka GosciGora Strony